Xàtiva – okolice Walencji
Będąc w Walencji bardzo zachęcamy Was, by eksplorować także okolice Walencji. W poprzednim artykule opisałam Wam propozycję na jednodniową wycieczkę samochodem. Tym razem opcja z bardzo wygodną komunikacją publiczną. W mniej niż godzinę, z Dworca Północnego dojedziecie pociągiem do oddalonego o 60 km od Walencji miasta Xàtiva, które kiedyś było jednym z najważniejszych na mapie Europy, a dziś mam wrażenie, że jest trochę zapomniane i zdecydowanie niedocenione.
Bilet w dwie strony kosztuje 9,20 euro (styczeń 2024). Co ważne, jest w bardzo wygodnej formie, gdyż nie musicie kupować go na konkretną godzinę. Po prostu, kiedy uznacie, że chcecie wracać, wystarczy skasować bilet i wsiąść do pierwszego lepszego pociągu w stronę Walencji. U nas okazało się to niezwykle przydatne, bo początkowo nie planowaliśmy spędzać tam całego dnia. W polskich przewodnikach nie ma zbyt dużo informacji o tym mieście, dlatego nie mieliśmy świadomości jak wiele skarbów skrywa. Na szczęście mieliśmy dużo czasu, więc mogliśmy sobie pozwolić na niespieszne odkrywanie atrakcji miasta, które z ogromną przyjemnością mogę Wam teraz opisać.
U nas wszystko zaczęło się od zamku… Kilka dobrych lat temu, na tablicy jednej z moich znajomych na Facebooku zobaczyłam zdjęcia z zamku w Xàtivie i jako miłośniczka takich zabytków uznałam, że koniecznie muszę go kiedyś zobaczyć na żywo. Lata mijały i jakoś do tej pory do Xàtivy było niezbyt po drodze. W końcu, kiedy kupiliśmy bilety do Walencji, to oczywistym było, że Xàtiva będzie jednym z punktów programu naszego pobytu.

Zamek jest zdecydowanie najbardziej popularnym miejscem wśród odwiedzających Xàtivę turystów. Co więcej, niektórzy nawet wysiadając z pociągu biorą taksówkę na zamkowe wzgórze, zwiedzają zamek i wracają do Walencji, uznając, że Xàtiva to miasto, jak miasto i poza zamkiem, nie ma zbyt wiele do zaoferowania (Wy tak nie róbcie 😉 ).
Jeśli do Xàtivy dojedziecie samochodem, to możecie wjechać na wzgórze zamkowe i zostawić samochód na parkingu tuż przed wejściem do zamku (koszt parkingu 2,40 euro za godzinę, styczeń 2024). Z dolnej części miasta, z Plaza Espanyoleto, w niedzielę i święta jeździ na wzgórze także autobus wahadłowy w cenie 1 euro. Startuje o 10 rano i poza krótką przerwą w trakcie sjesty (15:00 – 16:30), kursuje aż do zamknięcia zamku. Jeśli jednak będziecie mieli trochę czasu i siły, to bardzo polecamy Wam spacer zboczem góry, gdyż widok na miasto jest fantastyczny!
Jeśli zdecydujecie się na spacer, to po drodze miniecie pustelnię świętego Józefa, z kościołem, który został wybudowany tutaj w XVIII wieku. Znajdziecie tu coś dla ducha, ale i dla ciała, gdyż na tyłach świątyni działa bardzo przyjemna restauracja i bar – Terrassa Sant Josep. W Polsce pewnie byłoby to nie do pomyślenia, ale tutaj ten pomysł ma się świetnie. Restauracja jest naprawdę dobra, ponieważ oprócz turystów idących na zamek, spotkacie tu bardzo dużo lokalsów, co tylko potwierdza świetne opinie na google. Jest to także miejsce o szczególnym znaczeniu dla miasta – znajdziecie tu nieczynną już bramę, która według legendy, Jakub I Aragoński wkroczył do miasta po odbiciu go z rąk Maurów.
U podnóża zamku, bardzo blisko punktu widokowego Bellveret, na ruinach starożytnego rzymskiego miasta Saetabis stoi Kościół Świętego Feliksa – najstarszy w mieście i jeden z najstarszych kościołów w Królestwie Walencji, pochodzący z 1269 roku. Został zbudowany na pozostałościach starej katedry Wizygotów. Romańska surowa fasada kościoła jest jednym z niewielu przykładów tego stylu architektonicznego na ziemiach Walencji, ponieważ kiedy Jakub I dokonywał chrześcijańskiego podboju tych terenów, gotyk przeżywał prawdziwą ekspansję. Boczną fasadę kościoła wspiera sześć marmurowych kolumn pochodzących ze starożytnych rzymskich budynków. Na ścianach możecie zobaczyć odrestaurowane malowidła ścienne z pierwszej połowy XIV wieku, które są największym zachowanym we Wspólnocie Walenckiej zespołem średniowiecznych malowideł w tym stylu.

Wstęp na zamek kosztuje 6 euro, bilet ulgowy – 4. Zamek jest naprawdę imponujący. Położony nad Xàtivą, składa się w zasadzie z dwóch zamków – mniejszego (Castillo Menor) na szczycie rozległej góry Penya Roja w paśmie Castell, który opiera się na ruinach iberyjskich i rzymskich i większego (Castillo Mayor), na grzbiecie pasma górskiego Vernissa.
Z mniejszego zamku można podziwiać wspaniały widok na panoramę doliny Bixquert. Po jednej stronie fenomenalny widok na panoramę miasta, po drugiej brzeg rzeki Albaida. W oddali pobliskie góry Grossa, Mariola i Benicadell, a przy odrobinie szczęścia, ładnej pogodzie i doskonałej widoczności jest nawet szansa zobaczyć Morze Śródziemne. Jego strategiczne położenie umożliwiało kontrolę nad okolicznymi ziemiami oraz fragmentem starożytnej drogi Augusta, która prowadziła z Rzymu, przez Pireneje i wybrzeże Morza Śródziemnego, aż do Kartaginy i położonego nad oceanem Kadyksu.
Jedna z zachowanych do dziś wież zamku mniejszego, jest Wieżą Królowej – iberyjskiej księżniczki Himilce, która by przypieczętować sojusz między Iberyjczykami i Kartagińczykami została wydana za mąż za generała Hannibala, toczącego wojny z Rzymem. Według legendy urodziła ona na zamku syna w 218 roku p.n.e.

Pomimo, że historia zamku sięga aż czasów starożytnych, to za jego budowniczych uznaje się Maurów. Druga część zamku – Castillo Mayor została zbudowana później, w okresie średniowiecza. W czasach panowania tu Arabów, miasto rozwinęło przemysł jedwabniczy i było pierwszym ośrodkiem produkcji papieru na Starym Kontynencie.
Na dzień dzisiejszy z zamku pozostały jedynie ruiny. Możemy oglądać mury, bramy, cele i wieże, z których większość ma pochodzenie islamskie lub gotyckie. Zachowała się główna, gotycka kaplica zamkowa, przebudowana w XV wieku. Wewnątrz możecie zobaczyć mały sarkofag ze szczątkami hrabiego Urgell, Jakuba II. Używając odrobiny wyobraźni będąc na większym zamku możemy zobaczyć, jak wyglądało codziennie życie w twierdzy, która po podboju Jakuba I Aragońskiego stała się główną twierdzą obronną na drodze pomiędzy Kastylią a stolicą Królestwa Walencji. Zamek został wpisany na listę kulturowego dziedzictwa. Jeśli dziś nadal robi wrażenie, to w czasach swojej świetności musiał budzić ogromny zachwyt. Z zamku schodzą mury miejskie, które we wczesnym średniowieczu otaczały miasto.
