laguna balos
||||

Laguna Balos – statkiem czy samochodem?

Laguna Balos to bez wątpienia jedno z piękniejszych miejsc w całej Europie i punkt obowiązkowy podczas wakacji na Krecie. Aż trudno uwierzyć, patrząc na setki zdjęć w Internecie, że Photoshop nie miał tu zbyt wiele pracy. Cudne widoki, turkusowa woda, piaszczyste wybrzeże… Być na Krecie i nie mieć zdjęcia z Balos, to jak ominąć wieżę Eifflla w Paryżu czy Koloseum w Rzymie… Tam po prostu trzeba być! 

I teraz rodzi się pytanie: jak tam najlepiej dotrzeć? Na forach internetowych roi się od pytań który sposób lepszy? Statkiem czy samochodem? I odpowiedzi są skrajnie różne. Zazwyczaj każdy z turystów uważa, że sposób, który akurat on wybrał jest zdecydowanie najlepszy i jedyny słuszny. Rezydenci i sprzedawcy wycieczek straszną trudnymi warunkami dojazdu na własną rękę i masowo odradzają tę formę turystom. 

Postanowiłam sprawdzić osobiście obydwie opcje odwiedzenia tego kreteńskiego cudu natury i porównać je dla Was. To, co tu zobaczycie to oczywiście mój punkt widzenia. Bardzo subiektywny, absolutnie nie jedynie słuszny i daleki od stylu „nie znam się, to się wypowiem”, gdyż sprawdzony na własnej skórze. Nie mam też absolutnie żadnego interesu w tym, by przekonywać Was do którejkolwiek z form. Nie mam żadnego biznesu na Krecie ani prowizji ze sprzedaży wycieczek czy wynajmu samochodów. I artykuł nie ma Was do niczego przekonywać, a jedynie porównać moje doświadczenia. 

Jak wygląda dojazd na Balos samochodem

Dla wielu kierowców pokonanie drogi na Balos może być wyzwaniem, gdyż ostatni odcinek drogi z Kisamos do parkingu przed laguną (około 7,5 km) jest szutrowy. Może nie są to warunki offroadowe, ale niezbyt wprawni kierowcy mogą się trochę spocić, zwłaszcza, kiedy trzeba minąć się z samochodem z naprzeciwka. A ruch na tej drodze wcale nie jest mały, gdyż wielu turystów decyduje się na dotarcie na Balos samochodem. Szukając informacji na ten temat możecie przeczytać skrajne opinie – jedne w stylu „przesadzają, bułka z masłem, kiedyś to były drogi, jak chodziłem do szkoły X kilometrów w zaspach śniegu po pas itd…” do wyklinania i modlitw o ratunek sił nadprzyrodzonych po drodze. Nie pomaga też to, że parking na końcu drogi jest naprawdę niewielki i żeby zająć dobre miejsce, trzeba pojawić się tam wcześnie rano, gdyż z każdą godziną jest coraz trudniej, a bardzo często zdarza się, że kolejni turyści zostawiają samochody wzdłuż wspomnianej szutrowej drogi. Sam parking to koszt 3 euro, natomiast opłata ekologiczna za wstęp na Lagunę Balos to koszt 1 euro – i płacicie ją niezależnie czy przyjedziecie samochodem czy wybierzecie podróż statkiem. 

Kolejną sprawą jest fakt, że większość wypożyczalni nie zezwala na poruszanie się wypożyczonym samochodem po nie asfaltowych drogach. Ale oczywiście… powiedz turyście, że czegoś nie można… tak – większość samochodów na parkingu jest z wypożyczalni, a w internetach roi się od zdań typu „wjechałem tam fiatem 500, jakoś dał radę”. I jasne. Setki osób wjechały, ale tu są dwa uda: albo się uda, albo się nie uda 😉 ważne jest to, że na tej drodze raczej nie ma opcji sprowadzić pomoc drogową w razie awarii, więc… potrafisz wymienić koło lub naprawić awarię? Luz. Gorzej, jeśli nie potrafisz. Wyobraźcie sobie, że na Kretę dotarły też takie nowinki jak GPS i część samochodów z wypożyczalni ma je wmontowane, więc bardzo łatwo można sprawdzić trasę samochodu. Zazwyczaj kara umowna za poruszanie się po nieutwardzonych drogach to 200 euro. Może zatem okazać się, że wycieczka wyszła drożej niż zakładaliśmy. 

Są jednak wypożyczalnie, które mają samochody terenowe lub crossovery, które ułatwiają bezstresowe dotarcie do pięknych plaż i różnica w cenie nie jest jakaś zawrotna (między 20 a 30 euro, co moim zdaniem, jak za cenę świętego spokoju jest do przeżycia). Ja za pierwszym razem właśnie zdecydowałam się na wypożyczenie suzuki jimny, który świetnie sprawdził się w takich warunkach. 

Od jakiegoś czasu mówi się, o zamknięciu tej drogi dla ruchu turystycznego (lub przynajmniej ograniczeniu wjazdu do możliwości mniejszego parkingu) i zapewnieniu transportu jedynie przez kursujące busiki z napędem 4×4, które zawiozą Was z nowo powstałego, dużego parkingu, który ma pomieścić aż 300 samochodów w Kalivani, u podnóża cypla wzdłuż którego prowadzi droga na lagunę, aż parkingu, na końcu szutrowej drogi. Ale to raczej pieśń przyszłości. Pomimo ambitnych planów na 2024 rok, prawdopodobnie do końca sezonu zmiany nie zostaną wprowadzone. Termin był już co najmniej dwukrotnie przesuwany. Co będzie dalej? Zobaczymy… Wszak greckie siga siga powoduje, że trudno zaplanować coś na 100% 😉 Na pewno kursujące busy ułatwiają pokonanie tej drogi bezstresowo dla osób, które mają przed nią obawy. 

By dostać się stąd na samą plażę, z parkingu czeka Was około 20 – 30 minutowy spacer ścieżką w dół, która przypomina górskie warunki, częściowo przygotowane są schody. Nie jest on bardzo wymagający, ale trzeba wziąć pod uwagę swoją kondycję i panujące na Krecie temperatury. No i wiadomo – trzeba jeszcze wrócić, a wtedy droga będzie pod górę 😉 Osoby mające problem z kolanami mogą odczuć uciążliwości tej trasy. Ważne, byście mieli odpowiednie obuwie. Oczywiście, widziałam osoby w klapkach i sandałach, ale zdecydowanie nie jest to najlepszy pomysł. Pamiętajcie, że chodzi o Wasze bezpieczeństwo. Przyczepność podeszwy do podłoża, przy tak kamienistym i stromym podłożu jest niezwykle ważna, bo chwila nieuwagi może doprowadzić do kontuzji. I tu znowu pewnie część osób skomentuje, że nawet w japonkach dali radę i nie jest tak źle, ale to jak szpilki na Giewoncie. Trzeba użyć wyobraźni. 

Koniecznie zao