Co warto przywieźć z Maroka?
Z każdego miejsca, w którym jesteśmy uwielbiamy przywozić lokalne produkty czy pamiątki, które budzą miłe wspomnienia. Niestety, wiele popularnych turystycznie miejsc zostało zalanych masą chińskiego badziewia, które czeka na nas w każdym sklepiku. Na szczęście, w Maroku tak nie jest. Tutaj aż roi się od pięknego rękodzieła i oryginalnych bibelotów. W co zatem warto się zaopatrzyć? Już podpowiadam!

Zacznijmy od kuchni! Marokańska kuchnia jest jedną z najlepszych na świecie! Kiedy przechadzając się po placu Jeema el-Fna poczujecie te wspaniałe zapachy unoszące się znad tej niesamowitej otwartej kuchni, gwarantuję Wam, że od razu zrobicie się głodni! To miejsce zdecydowanie należy zwiedzać smakując! Jednym z sekretów tych wspaniałych przepisów jest mieszanka przypraw ras el hanout. Dodaje się ją nie tylko do kultowych marokańskich potraw z tażinu, ale także do ryżu czy fenomenalnego i bardzo tam popularnego kuskusu. W składzie tej niesamowitej mieszanki możemy znaleźć aż 35 przypraw, między innymi curry, kolendrę, kmin, anyż, paprykę, sól, pieprz, koper czy ziele angielskie. Koniecznie zaopatrzcie się w tę mieszankę przypraw w Maroku! Po odważeniu mieszanki sprzedawcy zazwyczaj mielą ją na świeżo przy Was, jeśli wolicie zrobić to sami w domu (będzie jeszcze bardziej aromatyczna), korzystając z moździerza czy maszynki, to zaznaczcie to wcześniej. Marokańskie souki (bazary), to również świetne miejsce, by zaopatrzyć się w inne przyprawy – cynamon w laskach, szafran, anyż, paprykę, kurkumę i całą masę innych dodatków, których zapachy zniewalają! I te kolory! Uwierzcie mi, że te stoiska wyglądają naprawdę przepięknie i większość z nich jest dobrej jakości. Choć słyszałam także, iż zdarzają się oszustwa – na przykład barwione kolby kukurydzy sprzedawane jako szafran. Weźcie tu Wasz nos za przewodnika! On na pewno Was nie oszuka!

Marokańska herbata – oryginalna marokańska herbata jest niezwykle wydajna, zaparzamy ją w czajniku, wsypując 3 duże łyżki herbaty i zalewając litrem wody i dodając świeże liście mięty. Te 3 łyżki wystarczą do przygotowania aż 5 takich naparów, z kolejnym będzie troszkę mniej intensywna, ale równie dobra. Marokańczycy leją herbatę z dużej wysokości, tak by schłodziła się odrobinę zanim dotrze do szklanek i by na powierzchni pojawiła się charakterystyczna pianka. Nie zdziwcie się, kiedy dostaniecie do niej dużo cukru, gdyż to znak uprzejmości i gościnności gospodarza. W dobrym tonie jest także nieodmawianie poczęstunku herbatą, jeśli ktoś nam ją proponuje w Maroku, gdyż podaje się ją na znak przyjaźni.

Spożywczy olej arganowy to prawdziwa petarda! Jest nie tylko niezwykle smaczny, ale także bardzo zdrowy, gdyż wspiera układ odpornościowy, ma właściwości przeciwzapalne oraz ma dobre działanie na układ nerwowy, nerki czy wątrobę. Wytwarza się go z nasion drzewa arganowego. Kiedyś był to niezwykle czasochłonny i skomplikowany proces, gdyż każde nasionko należało najpierw rozłupać za pomocą kamiennego tłuczka. Pozostałości zewnętrznej skorupki były wykorzystywane jako pokarm dla kóz (to dla nich taki przysmak, że są w stanie wspina się na drzewa żeby móc się nimi zajadać).
Następnie rozłupywano kolejną warstwę nasion. Druga skorupka mogła być wykorzystana jako brykiet, a także utwardzano nimi ścieżki (efekt będziecie mogli zobaczyć w naszym filmiku z okolic Agadiru). Rozłupywanie nasion było niezwykle pracochłonną czynnością. Kolejnym etapem było prażenie nasion i za pomocą narzędzia przypominającego żarna do mielenia zboża uzyskiwano pastę, z której ręcznie tłoczono olej. Aby uzyskać 1 litr oleju trzeba było poświęcić około dwóch godzin mielenia nasion, a cały proces od A do Z zajmował jednej kobiecie około 24 godzin! Obecnie nowocześniejsze maszyny powodują, że jest to zdecydowanie szybszy i prostszy proces, natomiast w niektórych berberyjskich wioskach nadal wytwarza się olej arganowy tradycyjną metodą. W Maroku powstały spółdzielnie i manufaktury, w których kobiety wytwarzają olej arganowy, zarówno ten spożywczy, jak i kosmetyczny. Olej arganowy jest najdroższym olejem spożywczym na świecie. Ale nie można się temu dziwić, gdyż aby uzyskać 1 litr oleju potrzeba około 40 kg orzechów arganowych. Z pozostałości pasty arganowej produkuje się mydło.
Olej arganowy sprzedaje się też z domieszką migdałów lub kakao. Ten z domieszką kakao będzie tańszy, jednak zdecydowanie lepszy jest z migdałami (amlou). Kupienie dobrej jakości oleju arganowego nie jest niestety proste. Gospodarz z naszego riadu mówił, że mimo, iż mieszka w Marakeszu od urodzenia, nie zawsze ma dostęp do produktów najlepszej jakości. Polecał, by kupować olej w spółdzielniach berberyjskich kobiet. Olej powinien mieć certyfikat jakości. Arganowiec to endemiczna roślina dla Maroka, i to nawet nie dla całego kraju, ponieważ rośnie tylko na południowym zachodzie.
Dla wielbicieli masła orzechowego Maroko ma pyszną propozycję z dodatkiem oleju arganowego. Świeży chleb z takim masełkiem to raj dla podniebienia!

Miód – takiego miodu na pewno nie kupicie w Polsce, ponieważ oprócz miodu rozmarynowego, lawendowego czy tymiankowego, możecie znaleźć miód z kwiatów opuncji. Miód jest naturalnym antybiotykiem, ma działanie przeciwzapalne i dużą skuteczność przy infekcjach gardła.
Maroko słynie z fantastycznych kosmetyków. Olej arganowy ma zastosowanie nie tylko w kuchni, ale także w przemyśle kosmetycznym, z tą tylko różnicą, że ten kosmetyczny jest tłoczony na zimno. Jedno jest pewne – wszystko co najlepsze ma dla nas natura! Badania w zastosowaniu olejku arganowego w kosmetyce rozpoczęły się od prostej obserwacji – kobiety pracujące przy wytwarzaniu spożywczego oleju miały niezwykle gładką skórę i nie miały zmarszczek. Dziś już wiemy, że oprócz właściwości regenerujących i nawilżających, ma potężną dawkę witaminy E, która opóźnia procesy starzenia. Oprócz czystego olejku arganowego do twarzy i ciała możecie również znaleźć olejki z dodatkami jaśminu, róży czy trawy cytrynowej (idealna opcja na letnie wieczory – odstraszająca komary). Ja zakupiłam jeszcze dodatkowo serum wzmacniające do włosów, również na bazie olejku arganowego.

Następny magiczny produkt, to olejek z opuncji figowej. Podobnie jak olejek arganowy, nie należy do najtańszych, ale jest niezwykle efektywny – do tego stopnia, że zyskał miano „naturalnego botoksu” i jest reklamowany jako „żelazko na zmarszczki”. Z powodzeniem kupicie go także w dobrych drogeriach z naturalnymi produktami w Polsce, ale w Maroku był odrobinę tańszy.
Olejek różany – oprócz działania antyseptycznego, wzmacnia naczynia krwionośne i redukuje zaczerwienienia. Marokańczycy zapewniają, że pomaga w leczeniu żylaków czy eliminuje łupież i problemy skórne głowy. Ja stosuję kilka kropel do kąpieli – przynosi ulgę w zmęczeniu i redukuje stres oraz napięcia nagromadzone w ciągu całego dnia. W Maroku znajdziecie też wodę różaną w formie hydrolatu.
Kolejny olejek powszechnie znany ze swojego działania przeciwzapalnego i antyspeptycznego to olejek eukaliptusowy. Oprócz olejku w Maroku możecie kupić także suszone liście eukaliptusa i kryształki, które świetnie sprawdzą się w inhalacjach, łagodząc objawy infekcji dróg oddechowych. Marokańczycy używają ich także do herbaty – przygotujcie się jednak na intensywne doznania. Są bardzo wydajne. Na porcję inhalacji wystarczy wrzucić do wody jeden lub dwa kryształki. Możecie je także stosować „na sucho” – wystarczy zawinąć dwa kryształki w kawałek bawełnianego materiału i odrobinę rozetrzeć, a następnie wdychać.
Perfumy bez dodatku alkoholu, w formie olejków – są bardzo intensywne, więc niech Was nie zwiedzie mała pojemność buteleczek! Kilka mililitrów wystarczy na długo, są niezwykle wydajne. Mała kropelka i zapach rozwija się na skórze do 12 godzin i utrzymuje się całą dobę, a nawet dwie, wręcz nawet trzeba uważać, by nie przesadzić, bo może być to męczące dla otoczenia. Kobiety w krajach muzułmańskich nie pokazywały twarzy, więc jeśli miały oczarować mężczyznę, to jedynie zapachem, stąd są one dużo bardziej intensywne niż zapachy do których przywykliśmy w Europie. Jeśli będziecie kupować perfumy na bazarach, to polecam Wam spróbować odrobinę na skórze i jeśli zapach będzie się długo utrzymywał, wrócić do tego sprzedawcy na następny dzień lub za kilka godzin, bo na bazarach niestety z jakością tych perfum jest różnie. Jeśli chcecie mieć pewność, że kupujecie oryginalne arabskie perfumy, możecie też dokonać zakupów na lotnisku na strefie bezcłowej. Będzie zdecydowanie taniej niż w Polsce. W Maroku możecie też kupić perfumy w kostce – te świetnie się sprawdzą, jeśli włożycie je do szafy, a zapach zostanie na ubraniach.

A co z pamiątkami z Maroka, które zostaną z Wami na dłużej?
Jeśli zasmakowała Wam tamtejsza kuchnia, warto zaopatrzyć się w tadżin – na bazarach do wyboru do koloru: małe, średnie, duże, te bogato zdobione i te całkiem skromne. Jeśli mają sprawdzić się w kuchni do gotowania, to polecam nie przesadzać ze zdobieniami. I pamiętajcie, że przed pierwszym użyciem należy go zahartować!

W Maroku znajdziecie też świetnej jakości wyroby skórzane – od sandałów, poprzez plecaki, torebki, torby podróżne, aż kurtki, płaszcze i pufy. Nie tylko wysoka jakość skór przyciąga uwagę, ale także ręcznie wykonane detale i hafty. Tanio możecie kupić letnie ubrania z naturalnych tkanin. Biorąc pod uwagę temperatury tam panujące, są one przewiewne i oddychające.
Mnie absolutnie zachwyciła przepiękna, kolorowa ceramika. Gdyby nie ograniczenia w bagażu, pewnie miałabym już w domu całą zastawę! Wśród gęstych ulic mediny znajdziecie także rzemieślników robiących prawdziwe cuda z mosiądzu. Jeśli brakuje Wam miejsca na lampy rodem z bajek o Alladynie, to warto zwrócić choć uwagę na piękne osłonki na tealighty. I na koniec coś o większych gabarytach, czyli ręcznie tkane dywany, z których słynie Maroko na całym świecie.
No i oczywiście magnesy! Kto choć raz z podróży nie przywiózł takiego drobiazgu, niech pierwszy rzuci kamieniem… 😉 Na szczęście w Marrakeszu znajdziecie magnesy ręcznie robione, więc szukajcie raczej tych produkowanych lokalnie. W Agadirze widzieliśmy tylko te z masowej produkcji od skośnookich przyjaciół.
Jeśli o czymś zapomniałam, to wrzucajcie w komentarzach jako uzupełnienie i koniecznie pochwalcie się Waszymi zakupami z tego fascynującego kraju!
Pozostałe nasze artykuły o Maroko:
Artykuł: Marokański hammam – na czym polega rytuał i jak się do niego przygotować?
Przepis na: MSEMEN – marokańskie naleśniki na śniadanie lub przekąskę
Artykuł: Ceny w Marrakeszu
Plan zwiedzania: Marrakesz w 48h
Artykuł: Co warto przywieźć z Maroka?
Porady: 33 porady przed wyjazdem do Maroka
Nasze filmy o Maroko:
#45 MARRAKESZ w 48H – TOP ATRAKCJI. Warto czy nie warto?
#46 AGADIR – Jak nie nudzić się w kurorcie? POMYSŁY na spędzenie czasu
#47 MARRAKESZ – TOP 8
