#42 TARNICA – Jesienne Bieszczady – Korona Gór Polski
Tarnica wznosząca się niemal 500 metrów nad doliną Wołosatki – ma też bardzo charakterystyczną sylwetkę, której zawdzięcza swoją nazwę pochodzącą z języka rumuńskiego: „tarnita”, czyli „siodło” lub „przełęcz”. Ta góra o wysokości 1346 metrów nad poziomem morza jest najwyższym szczytem polskich Bieszczadów i zaliczana jest w poczet Korony Gór Polski. Będąc niedaleko, w Jaśle, postanowiliśmy zdobyć razem ten szczyt i pieczątkę do książeczki KGP.
Wyruszyliśmy samochodem bladym świtem tak, żeby na szlak wejść dosyć wcześnie. Jedank droga nieco nam się wydłużała w czasie, bo wstawał przepiękny, jesienny, słoneczny dzień. Mgły się podnosiły, a cała zieleń błyszczała się od rosy. W takich warunkach kilka razy zatrzymywaliśmy się na poboczu, a ja puszczałem drona…
Koniec końców dojechaliśmy do Ustrzyk Górnych i zostawiliśmy autko na parkingu w Terebowcu – przy szlaku na Tarnicę. Skorzystaliśmy z pobliskiej budki Bieszczadzkiego Parku Narodowego i kupiliśmy bilety wstępu. Przy okazji okazało się, że pani może nam przybić pieczątki do książeczki Korony Gór Polski. Jednak tradycyjnie są z nas gapy i zapomnieliśmy ich zabrać. W związku z tym kupiliśmy dwie kartki pocztowe i przybiliśmy stemple.
Ruszyliśmy na szlak. I to na jaki znowu trafiliśmy? Oczywiście Główny Szlak Beskidzki. Początkowo od parkingu przez jakiś czas biegnie asfaltowa droga, która po kilkuset metrach kończy się i zaczyna się ścieżka piesza. Trzeba przyznać, że jest bardzo dobrze przygotowana – bardzo dużo kładek nad bagnistymi terenami, stopnie (nie mylić z progami antyerozyjnymi w okolicy Tarnicy), kamienie. I tak sobie powoli zdobywaliśmy wysokość i odległość.
Mniej więcej po 3-4 kilometrach od startu opuściliśmy linię lasu i zaczęliśmy wspinaczkę i wędrówkę połoninami. Już trochę powyżej 1100 metrów n.p.m. ukazał nam się cudowny widok na połoniny – przede wszystkim Caryńską i Wetlińską. Wówczas też zerwał się silny, zimny wiatr.
Kolejne 3 kilometry i około 300 metrów przewyższeń pokonaliśmy w niecałą godzinę. Z Tarniczki mieliśmy piękny widok na Tarnicę i calusieńką okolicę. Wiatr nadal wiał niemiłosiernie, więc szybki zeszliśmy na Przełęcz pod Tarnicą. Takich tłumów ludzi to już dawno w górach nie widziałem. Zatrzęsienie. Zrobiliśmy tu krótki pit stop, zjedliśmy po kanapce, uzupełniliśmy płyny i ruszyliśmy na króciutki, żółty szlak na sam szczyt – Tarnicę.
Jak tylko zaczęliśmy wspinaczkę dosłownie znikąd pojawiła się mgła i gęste chmury. Stąd z najwyższego punktu Bieszczadów już nie mieliśmy żadnego widoku. Z resztą tłumy ludzi nie zachęcały do dłuższego pobytu, więc skierowaliśmy swoje kroki ponownie na szlak w kierunku przełęczy.
Na drogę powrotną wybraliśmy szlak niebieski, znowu fragment długodystansowego szlaku Rzeszów-Grybów. Tutaj bardzo szybko wytraca się wysokość, zbocze jest bardzo strome, a progi przeciwerozyjne jedynie utrudniają stawianie równomiernych kroków. Do samego Wołosatego nadal towarzyszą nam tłumy ludzi. Dopiero tutaj znowu możemy liczyć na względny spokój, gdyż wybraliśmy się do Ustrzyk pieszo. Pogoda była przyjemna, w dolinie nie wiało. W sam raz na kilkukilometrowy spacer.
Nietypowo premiera filmu w poniedziałek 4.12.2023 o 17:00. Zapraszamy!
Tarnica na filmie w YOUTUBE
Więcej filmów z gór: TUTAJ
