#16 Chleb (1646m), ciężki warun w Małej Fatrze
Właściwie nie Chleb, a Wielki Krywań był naszym celem w Małej Fatrze, ale nie zawsze ma się to by się chciało. Ale po kolei.
W kierunku Małej Fatry ruszyliśmy w piątkowe, grudniowe popołudnie. Pogoda typowa w ostatnich czasach. Klika stopni na plusie i ulewny deszcz, który towarzyszył nam, aż do Terchovej, czyli niewielkiej mieściny leżącej w dolinie pomiędzy pasmami Oravskiej Magury i Malej Fatry.
Na miejsce dotarliśmy wieczorem, więc jedynie skoczyliśmy na kolację do jedynej czynnej restauracji i poszliśmy spać.
Poranek okazał się na tyle łaskawy, że przestało padać. Niebo niestety zasnute było ciężkimi, szarymi chmurami. I nic nie wskazywało na to, że ma się poprawić. Jeszcze z rana we wsi odnaleźliśmy pomnij Janosika (tak, pomimo sentymentu prawda jest taka, że pierwowzór rozbójnika urodził się właśnie w Terchovej – o jego krótkiej karierze opowiadam w filmie – tak więc ten, tego :)).
Plan mieliśmy ambitny. Samochód miał zostać na parkingu w Dolinie Vratnej przy stoku narciarskim pod Chatą na Gruni. Tu jednak pierwszy raz musieliśmy zmienić plany, bowiem wejście na szlak znajduje się przy stoku, który był zamknięty na cztery spusty. Wsiedliśmy w auto i podjechalśmy dalej w dolinę do Chaty Vratna.
Zaczęliśmy wędrówkę żółtym szlakiem w kierunku Chaty na Gruni. To całkiem przyjemny odcinek, dość łagodnie zdobywający wysokość – około 250 metrów przewyższenia na 2,5 kilometrze. O ile na starcie szlaku warunki mieliśmy dość jesienne, to pod schroniskiem już całkiem zimowe. Temperatura spadła, śniegu było już w bród i doszła gęsta mgła z widocznością na kilkadziesiąt metrów.
Uzupełniliśmy płyny i ruszyliśmy dalej żółtym szlakiem w kierunku Południowego Grunia przez stok narciarski. Ten fragment dał w kość. Kopny śnieg i bardzo strome podejście – 250 metrów w górę na odcinku 800 metrów. Na szczęście na szczycie stoku narciarskiego szlak zaczął przyjemnie meandrować, więc wysokość zdobywało się łatwo i dość szybko doszliśmy do szlakowskazu pod Południowym Gruniem (1447 m).
Warunki na jakie to natrafiliśmy to zima pełną gębą. Zza grani wiał potężny, zimny wiatr, temperatura spadła znacznie poniżej zera, szlak był zawiany śniegiem, tak że momentami zapadaliśmy się do pasa, by za chwilę ślizgać się na lodzie spod wywianego śniegu. Raczki wiele nie pomagały. W miarę przyjemna wędrówka zamieniła się w walkę z ciężkimi warunkami pogodowymi. Na wysokości ponad 1500 metrów zaczynało być momentami niebezpiecznie.
Mgła zgęstniała, widoczność spadła tak, że ciężko było zobaczyć tyczki wyznaczające przebieg szlaku. Do tego okazało się, że Kasia czuje się coraz gorzej. Podjęliśmy decyzję o kolejnej zmianie planów. Wracać się nie było sensu. Mniej więcej taką samą drogę mieliśmy do kolejki, która jeździ z Chaty Vratna na Chleb.
Warunki zdecydowanie dla koneserów. Przebijaliśmy się przez zaspy. Tempo spadło nam niemiłosiernie. Możliwość skorzystania z kolejki okazała się błogosławieństwem, bo za Chiny Ludowe nie dotarlibyśmy na dół przed zmrokiem.
Będąc już blisko szczytu Chleb chmury na kilka sekund się rozstąpiły i zobaczyliśmy Wielki Krywań. Tak blisko, a zarazem tak daleko. Kasia czuła się zbyt słabo, żeby kontynuować masz na ten szczyt, a ja nie chciałem jej zostawiać samej. Do tego zbliżał się zmierz, bo tak ciężko nam się szło w zaspach i wietrze.
W miarę szybko ze szczytu dotarliśmy do kolejki i to niemal na ostatnią chwilę. Tu już mogliśmy odetchnąć. Udało się zakończyć przygodę szczęśliwie.
W górach bywa różnie. Zawsze warto umieć odpuścić.
Mała Fatra (Krywań, Chleb, Rozsutec)
📺 Nasz kanał: https://tiny.pl/wmd31
🏞 Mapa filmów: https://tiny.pl/w91hz
🌏 Trasa (w rzeczywistości jakieś 12km przez zakosy): https://pl.mapy.cz/s/dahalocega
🌏 Parking Vrátna: https://pl.mapy.cz/s/dutevekona
⛰ Panorama z Chaty na Grúni: https://tiny.pl/wlvkn
⛰ Panorama z Hromové: https://tiny.pl/wlvks
⛰ Panorama z Hleba: https://tiny.pl/wlvkb
Inne filmy o górach: TUTAJ
