Nowy Jork
|||||

Nowy Jork w dwa tygodnie – podsumowanie

Nowy Jork: imponujące drapacze chmur, zapierające w piersiach tarasy widokowe, światowej klasy muzea, broadwayowskie spektakle na najwyższym poziomie, ekskluzywne sklepy i butiki i fenomenalna kuchnia z całego świata! To wszystko zostało już opisane na niejednym blogu z Nowego Jorku. W tym wpisie odnajdziecie nasze bardzo subiektywne odczucia z urlopu z jednej z największych metropolii na świecie. Spędzając tam pełne dwa tygodnie, każdego dnia staraliśmy się na bieżąco, w kilku słowach uchwycić nasze ogólne wrażenia. Dorzucając kilka zdjęć z każdego dnia, mamy nadzieję, że zainspiruje Was to, do odkrywania tego miasta na swój sposób. To nie jest typowy plan zwiedzania, ale jeśli ktoś zdecyduje się podążyć naszymi ścieżkami, będzie nam niesamowicie miło. A niebawem na naszym kanale vlogowe filmy z Nowego Jorku. 

Dzień 1

Droga na lotnisko: 99km
Samolot: 7240km
AirTrain: 9km
Autobus: 8km
Samochód NY: 22km
Piechtolot: 11km

Nie ma drugiego miasta na świecie, które wystąpiłoby w tylu filmach i serialach… zostało przedstawione na tylu fotografiach… American dream nie skończył się na losach emigrantów przybywających statkami z Europy… trwa nadal w marzeniach podróżników dla których Nowy Jork staje się prawdziwa mekką. Czy tak było w naszym przypadku? No nie wiem… pewnie gdyby nie Mike, z którym znam się pół życia, pewnie Nowy Jork nieprędko pojawiłby się na liście naszych podróżniczych destynacji. Ale decyzja zapadła, bilety i przewodniki kupione – lecimy! Pobudka 3:30. Po przygodach z bagażami i długiej podróży lądujemy na lotnisku JFK, zrzucamy bagaże i rozpoczynamy zwiedzanie. Pierwszy zachód słońca z widokiem na Manhattan i ruszamy w miasto. Na pierwszy ogień idzie pub, typu speakeasy, który jest wzorowany na puby z czasów prohibicji. Wchodzimy z ulicy do pralni. Pralnia działa, ludzie hipnotyzują się wirującym praniem, a na zapleczu funkcjonuje bar. Wieczór się zaczyna. Automaty idą w ruch… Nasze nowojorskie wakacje właśnie się rozpoczęły…

Dzień 2

Piechtolot: 17,5km
Autobus: 3km
Samochód: 52km
Czas w metrze: 1,3h
Kąpiele w oceanie: 3
Hot-dogi: 2

Jet lag daje się we znaki, więc jak mówi stara zasada – jeśli nie możesz pokonać wroga, to spróbuj się z nim zaprzyjaźnić. Wstajemy więc o 4 i przed 5 wyruszamy w miasto. Przed wschodem jesteśmy już na Moście Brooklyńskim, co pozwala nam na zrobienie zdjęć bez tłumów turystów. Nawet dziś most robi ogromne wrażenie. Przechodząc w stronę Manhattanu myślimy o historiach z nim związanych. O kobiecie, która przeszła ekspresowy kurs matematyki i konstrukcji, by skończyć dzieło teścia i męża… o Irlandczykach, których posądzano o alkoholizm, kiedy zapadali na chorobę dekompresyjną… O tych, których tylko spacerujące dłonie i wielbłądy były w stanie przekonać, że most się nie zawali… nie zawalił się i stoi do dziś. I my na nim. Na tamten czas najwyższa budowla w całym Nowym Jorku. Teraz gubi się w gąszczu drapaczy chmur, ale mimo to zachwyca. Zwłaszcza z panoramą Manhattanu w tle. Potem spacer po Manhattanie i najdłuższej ulicy na całym świecie – Broadway. Potem pora na plażowanie. W końcu jesteśmy na wakacjach! Tradycyjne nowojorskie bajgle i widok na ocean. Temperatura iście wakacyjna. Szum fal wszędzie koi tak samo. Niezależnie w której części świata jesteś. Pierwsze doświadczenia za kółkiem w NYC. Niby jeździ się tak samo, jak wszędzie, a jednak trochę inaczej. Dzień kończymy w koreańskiej restauracji. Momentów ekscytacji sporo. Gastronomia w Nowym Jorku zachwyca. Rachunki za te doświadczenia mniej 😉 Mamy wrażenie, że minęły trzy dni nie jeden. A to dopiero wstęp. Najlepsze pewnie dopiero przed nami.

Dzień 3

Piechtolot: 9km
Samochód: 127km
Kąpiele w oceanie: 1

Pierwszy weekend w NYC, a my wczuwając się w klimat wyjeżdżamy poza miasto 😉 W Polsce mierzymy odległości w kilometrach, w USA w czasie. Bo do tego konieczne jest stworzenie strategii. Jak wyjedziesz przed 10 jedziesz 48 minut, jak po – to już godzinę i 20 minut. Z każdą minutą ruch uliczny rośnie, więc jemy pyszne śniadanko i pakujemy się do samochodu. Nasz cel to offroadowa plaża nad oceanem. Zabawa przednia, trochę odpoczynku i magazynowanie energii do zwiedzania miasta. W końcu mamy wakacje, ale od jutra zabieramy się już ostro do roboty 😉

Dzień 4

Piechtolot: 33km
Samochód: 9km
Czas w metrze: 1h26min
Hot-dogi: 2

Czy Nowy Jork może rozczarować? Jeśli masz duże oczekiwania, to myślę, że tak… Ale jeśli tak jak my, nie tworzysz w głowie scenariuszy i nie spodziewasz się zachwytu, to po prostu odkrywasz kawałek po kawałku jego oblicze… Wszystkie najbardziej turystyczne miejsca mogą okazać się rozczarowaniem, ale coś co niewątpliwie zachwyca, to mnogość możliwości… czy Nowy Jork był moją miłością od pierwszego wejrzenia? Zdecydowanie nie! Ale mam wrażenie, że zyskuje przy bliższym poznaniu. Pierwsze myśli są takie, że lepiej oglądać go z daleka… panorama Manhattanu z drugiego brzegu rzeki robi ogromne wrażenie. To przecież obraz znany z tysiąca plakatów… zobaczyć go na żywo to jest coś… jednak czym bardziej w głąb, tym więcej wątpliwości czy to właśnie o to chodziło… Dziś 33 tysiące kroków, ale i tak to co najlepsze, to coś co zupełnie nie jest kultową atrakcją turystyczną… jeden z dwóch oryginalnych barów z czasów nowojorskiej prohibicji… whisky podawane w filiżance do kawy, muzyka na żywo, panowie w kaszkietach i szelkach, swing i charleston… a może to kwestia tego, że my po prostu lubimy zbaczać z typowych turystycznych szlaków… Czekamy co przyniesie dalej ta znajomość. Być może jeszcze polubimy się z NYC bardziej…

Dzień 5

Piechtolot: 23km
Czas w metrze: 1h15min
Promy: 2
Samochód: 11km